ROZDZIAŁ 1 – ‘ URATUJĘ CIĘ OD TEJ WIEDŹMY’
Andrychów wiosną wygląda pięknie. Tutaj się wychowałem i to
tutaj zawsze będę przyjeżdżał gdy będę miał problemy. I nie daleko mam przyjaciela – Kamila.
Podjeżdzam pod dom i od razu wychodzą moi rodzice.
- Wojtek synku jak ja Cię dawno nie widziałam!
- Cześć mamo. <mocno ją przytuliłem>
- Przyjechałeś bez Michaliny? <wspominałem , że moi rodzice
jej nie lubią. Tak samo jak Kamil>
- Tak wyszło. Pokłóciłem się z nią trochę.
- I chyba dobrze. To nie jest odpowiednia dziewczyna dla
Ciebie. <wspomniał mój tata>
- Tato! Ja ją kocham!
- Ty ją kochasz. A ona Ciebie? O Co poszło?
- Zmieniam klub i nic jej nie powiedziałem.
- I tak Cię kocha , że nie chce z Tobą się wyprowadzić?
- Ma się zastanowić.
- Wojtek masz 26 lat, najwyższa pora chyba zmądrzeć.
- Chodźcie do środka.
Weszliśmy do mieszkania i ja od razu udałem się do ‘swojego
pokoju’ . Nic się nie zmieniło. Jak go opuściłem pare lat temu, tak stał dalej.
Zjadłem obiad z rodzicami i zadzwoniłem do mojego przyjaciela.
- Halo halo?
- Cześć Kamil, jestem w Andrychowie. Co dzisiaj robisz?
- Cześć! Właśnie nie mam nic w planach, a coś proponujesz?
- Tam gdzie zawsze i to co zawsze?
- Mam rozumieć boisko w Bielsku i granie w kosza?
- Dokładnie tak! Za godzine?
- Za godzine! Ej Wojtek ?
- Co jest?
- Jesteś bez tej no.. wiedźmy ?
- Kamil.. Tak jestem bez MICHALINY <podkreśliłem jej
imię>
- Dobra niech jej będzie i Michalina. Dozobaczenia.
Po krótkim namyśle postanowiłem zadzwonić do Michaliny.
- Słucham?
- Cześć Michasia..
- Czego chcesz?
- Jestem w Andrychowie, ale mam takie pytanie..
- Nie, nie podjęłam decyzji. W sumie nie wiem po co mam się
z Tobą wyprowadzać? Związek na odległosć nie może być?
- Ale ja chciałem żebyś się ze mną wyprowadziła..
- Dobra nie przesadzaj. Ej mogę korzystać z twojej karty? Bo
właśnie wybieram się z dziewczynami na zakupy..
- Y tak tak możesz.
- No dobra to nara.
- Pa…
Jak zwykle. Kasa. A może jednak jej naprawdę tylko chodzi o
kasę? NIE! STOP! Ja kocham ją, a ona mnie.
Wsiadłem w samochód i ruszyłem w kierunku Bielska. Gdy podjechałem pod
słynne boisko, ujrzałem Kamila próbujacego trafić do kosza. Na ten widok aż z
uśmiechem pokręciłem głową. Jak zwykle jego próby, były niepowodzeniem.
- Siema Kamil!
- Siemaaa, gramy?
- No gramy gramy.
- A coś ty taki nie w humorze?
- A przed wyjściem gadałem z Michaliną.
- Z tą wiedźmą.
- Kamil ja ją kocham
- Ale ona ciebie nie. I najwyższa pora to zrozumieć.
Po tej krótkiej rozmowie , zaczęliśmy troche rzucać do
kosza. Jednak po jakiejś godzinie moją uwagę przykuła pewna brunetka która
siedziała na trawie obok boiska i uważnie się przyglądała naszym poczynanią.
Fakt, była ładna. I choć przez chwilę zapomniałem o Michalinie.
- Ej Kamil, widzisz? Kto to jest?
- A ta dzieczyna? Tośka, mieszka w Andrychowie często przyjeżdza
tu rowerem.
- Ładna, że ją wcześniej nie widziałem jak mieszka w
Andrychowie.
- Uratuję cię od tej wiedźmy. <szepnął mi na ucho Kamil.> Musze
lecieć na razie.
Pobiegł do domu, a ja przez
chwilę przyglądałem się tej dziewczynie. Czy możliwe że mi się spodobała? A
może to znak że Michalina nie jest dla mnie? Wróciłem do domu późno. Wziąłem
prysznic i połozyłem się wciąż myśląc o pięknej Tośce z boiska.
Włodi Ty mój napisałaś :D
OdpowiedzUsuńNo mega jak zawsze ^^
Nie podlizuj się :D
Usuńdzięki, ja też czekam na rozdział u Ciebie :D