Rozdział 3. To coś więcej niż przyjaźń. Dużo mniej niż miłość.
- Michalina nie możesz tak robić. – mówię i przytulam
zapłakaną dziewczynę. Tak naprawdę teraz zrozumiałem , że naprawdę ją kocham.
- Zostawisz mnie teraz?
- Musisz mi coś obiecać.
- Co takiego?
- Nigdy więcej tak nie zrobisz.
- Obiecuję, przepraszam..
- Nadal Cię kocham. – powiedziałem i czule ją pocałowałem.
Całowałem ją zachłannie, po paru minutach wylądowaliśmy w łóżku..
Po wszystkim leżeliśmy wtuleni w siebie. Zapomniałem na
chwile o Tośce. Muszę wszystko naprawić z Michaliną.
- Muszę wracać do Andrychowa.
- Musisz?
- No tak. A .. Podjęłaś już decyzję?
- Wojtek ja.. Ja nie
wyjadę z Tobą do Olsztyna. Dobrze wiesz , że mam umowę podpisaną z agencją. Nie
będę z Olsztyna dojeżdżać na sesję czy
coś. Damy radę przecież na odległość. – powiedziała z obojętnością. Zabolało..
- Skoro tak.. No to okej. – odpowiedziałem ze smutkiem.
- No widzisz i wszystko jasne. – odpowiedziała znowu bez
żadnych emocji. Ona znowu to robi. Dałem jej drugą szanse po tym co zrobiła ale
chyba długo z niej nie skorzysta…
Podniosłem się z łóżka , ubrałem się i pożegnałem z jej
rodzicami. Z nią tylko krótkim pocałunkiem w policzek i wsiadłem do samochodu.
Po 2 godzianch byłem w Andrychowie. Rodzice o zbyt wiele nie pytali. Chyba mało ich obchodzi o co chodziło z Michaliną. Wszedłem do
swojego pokoju i położyłem się na łóżku. Dzwoni telefon. ‘ Błagam tylko nie
Michalina’ – jakiś numer.
- Halo? – zapytałem nie pewnie.
- Cześć tu Tośka.
- O cześć.
- Co robisz?
- YY w sumie to nic ciekawego a co tam?
- Idziesz na boisko? Z Kamilem zaraz będę.
- Okej zaraz jadę.
Zebrałem się. W głebi
duszy się zawiodlem , że to nie ‘moja dziewczyna’ , ale też ucieszyłem , że to
Tośka. Podjeżdżam niedaleko boiska. Widzę jak Tośka się śmieje. Znowu to dziwne
uczucie, którego nie mam przy Michalinie. Podchodze witam się z przyjacielem i
Tośką. Zaczynamy grać Tośka dostaje piłką w głowę, traci przytomność…
Pogotowie i szpital.. Nigdy nie lubiłem szpitali. Białe
ściany przyprawiały mnie o mdłości. Martwiliśmy
się o Tośkę, to była nasza wina. Po kilku minutach wyszedł lekarz.
- Panie doktorze co z Tośką? – zapytał Kamil
- A Panowie to rodzina?
- Yyy.. bracia cioteczni. – powiedziałem syzbko.
- A no to wszystko wporządku, zostanie na obserwacji.
- Dziękujemy.
- Ej okłamałeś go. – powiedział ze smiechem Kamil.
- Mało mnie to obchodzi.
Poszliśmy na sale do Tośki. Znaczy ja poszedłem bo Kamil
wrócił do domu.
- Przepraszam. My nie chcieliśmy. – odpowiedziałem ze
spuszczoną głową , stojąc w progu drzwi do jej Sali.
- Nie wygłupiaj się, przecież to był tylko wypadek. –
powiedziała, a ja nadal stałem. – No chodź tu, stoisz tak jakbyś na wesele
przyszedł prosić.
- Nie coś ty, wesela na razie nie będzie. – zaśmiałem się i
usiadłem obok jej łóżka.
- Singiel? – zapytała.
- Nie, w związku, ale to skomplikowane. – zamarła. Oczy jej
tak jakby posmutniały i już nic odpowiedziała. Przytuliłem ją i już chciałem
iść, ale coś mnie do niej pociagnęło. Pocałowałem ją w usta, oddała pocałunek. Czułem
jak jej usta ukłądają się w uśmiech.
- Śpij dobrze. – powiedziałem i wyszedłem z Sali uśmiechnięty.
Czy to kolejny znak żeby zerwać z Michaliną?